niedziela, 26 lipca 2015

Prolog

Widział ją. Stała wraz z Weasley'em celując różdżką w Voldemorta. Na jej twarzy widniało niedowierzanie. Harry Potter leżał u stóp Czarnego Pana... martwy.
Panna-Ja-Wiem-Wszystko załkała cicho w ramie Weasley'a. Na jej twarzy malowało się zdziwienie. Tak samo jak i na mojej. Potter umarł? Jak to możliwe? Mimo, że byłem śmierciożercą chciałem, aby Bliznowaty zwyciężył. Miałem dość Voldemorta. Chciałem, aby zdechł jak pies.
Hermiona musiała na prawdę wiele przeżywać. Jej wzrok wędrował od ciała Harry'ego do śmiejącej się Bellatrix i z powrotem. Ja sam patrzyłem się na ciotkę, która chichrała pod nosem. Głupia kobieta.
- NIE! - krzyknęła Hermiona widząc jak Bellatrix wyciąga różdżkę i celuje w martwe ciało Potter'a.
Ja sam zrobiłem to samo co ciotka, tyle, że różdżka skierowana była na nią...
Nie widziała mnie. Tak samo jak nie widziała mnie Hermiona. Nie chciałem być tchórzem. Nie po tym co dla mnie zrobiła.. A zrobiła wiele.
Poświęciła się dla mnie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz